Moje pierwsze dziecko rodziłam w starym T-shircie męża.
Po prostu nie miałam nic lepszego, a położna doradziła mi, żebym założyła coś, czego nie będzie mi szkoda wyrzucić i w czym będzie można karmić - “wystarczy rozciąć nożyczkami dekolt”. Miałam ze sobą też koszulę, którą moja siostra w ostatniej chwili kupiła mi na bazarku po drodze do szpitala. Limonkową w bordowe kwiatki. Coś okropnego. Miała dwie zalety - rozmiar XXL, w który mieścił się mój arbuzowaty brzuch i dekolt na guziki, z dostępem do piersi. Nosiłam ją potem jeszcze długo, powyciąganą, z wiecznie rozpiętymi guzikami, bo szczerze mówiąc - było mi wtedy wszystko jedno, jak wyglądam.
Dopiero później, patrząc na zdjęcia z pierwszych dni po porodzie, pomyślałam: to była jedna z najważniejszych chwil w moim życiu - dlaczego wyglądam na nich jak nie ja? I czy oprócz tego jak wymagający był to dla mnie czas, musiało być mi dodatkowo tak strasznie niewygodnie? Dlaczego do szpitala zabrałam najśliczniejsze body, śpiochy, kocyki dla dziecka - a dla siebie coś czego w innych okolicznościach nigdy bym na siebie nie założyła?
Mama nie musi wyglądać jak wyprawka dla dziecka
Rynek oferował wtedy ubrania “do karmienia” które były jak niewygodne sprzęty laktacyjne - z zapięciami, suwakami czy sznurkami. W dodatku wszystkie typowo „dla mam" - upstrzone różowymi słonikami, niebieskimi motylkami, wszystkim, co najwyraźniej miało mi przypominać, że jestem teraz przede wszystkim MAMĄ, tak jakby moje ubranie miało być kolejnym elementem wyprawki dziecka.
A ja, między jednym karmieniem a drugim, chciałam po prostu czuć się trochę bardziej sobą.
Przejście od bycia kobietą do bycia mamą zmienia i ciało i głowę. Macierzyństwo potrafi być piękne i przytłaczające jednocześnie - można w tym samym czasie czuć bezgraniczną miłość do dziecka i tęsknotę za tym jak wyglądała twoja codzienność zanim zostałaś mamą. Dodatkowo, po porodzie zazwyczaj cała Twoja uwaga jest naturalnie skupiona na dziecku i ewentualnie na zamartwianiu się czy na pewno jesteś wystarczająco dobrą mamą. To prawdziwy emocjonalny roller-coaster, w którym ciężko się czasami odnaleźć. Wiem z własnego doświadczenia, że kiedy w tym wszystkim pomyślisz o sobie i choć trochę poczujesz się sobą - będzie ci po prostu łatwiej. To nie próżność, to kawałek gruntu pod nogami w czasie, kiedy wszystko inne się chwieje.
Jaka powinna być koszula dla Mam
Przy pierwszej dwójce dzieci, karmienie piersią trwało ponad rok. Dzień i noc. Marzyłam o koszuli, której nigdzie nie mogłam znaleźć. Miała być:
-
bez guzików, zatrzasków, plastikowych klapek i suwaków, które uwierają i które i tak były wiecznie rozpięte
-
miękka i wygodna do karmienia - zwłaszcza w nocy, po omacku, w półśnie
-
kobieca, prosta, w neutralnych kolorach, które lubię (czyli, nie ukrywam - głównie w szarościach), bez infantylnych wzorków
-
nadająca się do chodzenia 24/7, nie tylko po domu - i tak żeby nie było wstyd otworzyć drzwi kurierowi ;)
-
i taka, w której wyglądam jak ja, a nie jak ilustracja z ulotek o zaletach karmienia, które leżą w przychodniach
Postanowiłam stworzyć coś wygodnego, co ułatwiłoby życie “matki karmiącej” ale co jednocześnie sama chciałabym nosić, niezależnie od tego czy jestem w ciązy lub karmię piersią.
Najważniejszy był dekolt i delikatny materiał
Zawsze lubiłam rysować - sama zaprojektowałam logo marki i naszkicowałam pierwsze ubrania. Ale na projektowaniu i konstrukcji ubrań do dziś kompletnie się nie znam. W dopracowaniu kroju koszuli Francis & Henry pomogła mi Teresa Seda, która kilka lat wcześniej szyła też moją suknię ślubną. To ona zamieniła mój rysunek w coś, co naprawdę działa.
Zrobiłyśmy ze trzydzieści prób, zanim powstał finalny projekt. Trzydzieści. Bo “jest w miarę ok" nie było wystarczające. Najtrudniejszy był elastyczny dekolt, który miał ułatwiać karmienie, bez żadnych zapięć; znalezienie materiału, który miał być miękki i delikatny dla skóry; i przede wszystkim - sam krój, w którym wyglądasz dobrze, nawet gdy od trzech dni nie spałaś, twój brzuch po porodzie nadal jest wielkości arbuza, a za drzwiami stoi kolejka rodziny i przyjaciół, którzy przyszli z gratulacjami.
Finalnie udało nam się stworzyć “koszulę marzeń”, w której możesz karmić i kangurować, w której czujesz się sobą, niezależnie od etapu ciąży czy połogu. Ta koszula do dziś jest naszym produktem flagowym, kochanym przez mamy na całym świecie i polecanym przez położne.
Nasza Nursing Dress to dokładnie taka koszula, jaką sama chciałabym dostać kiedy szesnaście lat temu stałam w niewygodnej limonkowej okropności w bordowe kwiatki i tęskniłam za tym, żeby znów poczuć się sobą.
Ola